Drogie Mamy,
oto zdjęcie na dzisiaj – chrzest, nad którym prace skończyliśmy w sobotę. Przy okazji tego zdjęcia, chciałbym zwrócić uwagę na pewne zjawisko, które możemy nazwać “pułapką portretową”. Nie jest to bynajmniej pojęcie fotograficzne, powstało 3 minuty temu. Bardzo często kiedy rozpoczynamy przygodę z fotografią przytłacza nas ilość informacji, czujemy się jak młody kierowca, który nie widzi na drodze nic poza asfaltem przed sobą. Znaki drogowe? Sytuacja wokoło? Nie ma na takie “szczegóły” czasu. W przeciwieństwie do kierowcy, młody fotograf bardzo szybko znajduje sobie z tej sytuacji bezpieczne wyjście – zwęża kadr. W efekcie okazuje się, że na 30 wykonanych zdjęć z naszego małego letniego pleneru 20 to portrety. Z jednej strony – portretów nigdy za dużo, przecież pokazują emocje, oczy, z drugiej – czy przypadkiem nie poszliśmy na łatwiznę? Tylko pytam. Nie zawsze tak jest, ale czasem. Nie trzeba myśleć o kadrowaniu, mocnym świetle, kompozycji. Największe niebezpieczeństwo takiego podejścia jest takie, że naprawdę możemy siebie samych przekonać, że fotografia dziecięca to robienie portretów i generalnie wszystko już osiągnęliśmy. Jak niewiele w tym prawdy.

1 komentarz