• Pozostań w kontakcie

    Wybierając przycisk "Lubię to", będziesz otrzymywała powiadomienia o nowych wpisach na BLOGu i najważniejszych wydarzeniach.

Kartka z kalendarza instruktorki Uniwersytetu

Drogie Mamy,
W niedzielę w Akademii ruszyła III edycja półrocznych warsztatów fotograficznych „Uniwersytet Akademii Fotografii Dziecięcej” prowadzona przez Maggie, a już za dwa tygodnie naukę zacznie grupa edycji IV pod okiem Mamy Ani. Cieszę się, że tyle mam zdecydowało się na tą formę nauki, bo… Warto!

Podczas gdy nowe Mamy zaczynają swoją przygodę z Wyzwaniami Uniwersytetu III, ja z łezką w oku spoglądam na grupę mam kończącą I semestr edycji II. I pomyśleć, że te 6 miesięcy tak szybko “zleciało”.

A jak było na Uniwersytecie? Zobaczcie same…

Koniec lutego. Przedwiośnie w natarciu, Mamy Akademii także. Rozstrzygamy kolejne wyzwanie, to juz dziesiąte z trzynastu.
Instruktorka tytułem wstępu pisze:

“Wykwitacie niczym przebiśniegi spod zimowej kołderki śniegu. Niczym krokusy, które w jednej chwili zamieniają żółto-zielono-szarą łąkę w piękny, fioletowy kobierzec. I nie jest to przypadek, że właśnie tutaj, właśnie na Uniwersytecie mają miejsce takie dziwy i zjawiska, bynajmniej nie przyrodnicze. Większość z Was przyszło tutaj z solidną wiedzą nabytą na kursach wszelakich, kilka lub kilkanaście Mam w czasie trwania wyzwań podjęło równolegle naukę na innych kursach lub dokształcało się we własnym zakresie – wszystko to razem – Wasza wiedza, ćwiczenia na kursach i aktywny udział w wyzwaniach na Uniwersytecie – złożyło się na efekty, które dzisiaj cała Akademia ma przyjemność podziwiać. (…)

Te z Was, które dotychczas bały się wypłynąć z bezpiecznej przystani portretów sięgnęło po szeroki kąt i dzisiaj niczym zawodowe reporterki pokazują rzeczywistość swoich dzieci. Wiele z Was odnalazło swój styl w fotografii studyjnej, w fotografii przemawiającej emocjami. Potraficie pokazać zadany temat na wiele różnych sposobów, macie szacunek do światła, liczycie się z kolorami. Pomyślcie ile jeszcze przed Wami?! Ile i jakie kadry z takim warsztatem i wiedzą możecie stworzyć!
Moi drodzy czytelnicy! To tylko niektóre z wyróżnionych w Galerii Sław zdjęć Mam powstałych w wyzwaniach Uniwersytetu Akademii Fotografii Dziecięcej.”

Zachęcam do podziwiania fotografii i zapraszam na kolejne edycje prowadzone przez nowe instruktorki Maggie i Mame Anię lub kolejny semestr prowadzony przeze mnie – Niccadę.

autorka: Mama Boryska

autorka: Magdalena

autorka: M.a.m.a.

autorka: Anev

autorka: Lenusiab

autorka: Tina

autorka: ferrerro

autorka: Majowka

autorka: Maggie

Niccada

——————————————————————————–

Monika Ralcewicz-Ciaiolo (Niccada) – główna prowadząca Uniwersytetu Akademii Fotografii Dziecięcej, gdzie zaraża swoją pasją, przekazuje wiedzę a nade wszystko zachęca do wymiany doświadczeń Mamy i profesjonalnych fotografów z całego kraju.

Prezentacja zdjęć instruktorki

Nowe funkcje prezentacji zdjęć…

Drogie Mamy,

dodaliśmy przyciski “Facebook Like” do Waszych prezentacji. Dodaliśmy też linki do Waszych stron lub BLOGów (link) , które zostały dodane do Akademii. Mamy nadzieję, że będze to dla Was coraz lepsze narzędzie promowania swojej twórczości w sieci. Wkrótce możliwość dodawania własnego tła i muzyki do Waszych prezentacji.

Miłego weekendu

Akademia dla Was (przykład: http://kumoszka.akademia-fotografii-dzieciecej.pl)

Inspiracje sprzed lat: Spotkanie z fotografem z Krainy Czarów cz. II. Kilka wskazówek od mistrza.

Drogie mamy,
Dziś zapraszam Was do drugiego spotkania z Lewisem  Carrollem.
Jak wspominałam wcześniej  w wieku XIX technologia robienia zdjęć była znacznie trudniejsza niż teraz, chociażby dlatego, że czas naświetlania przy robieniu zdjęć trwał kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt minut w zależności od ilości światła i pory roku. Kto jak nie my,  Mamy-fotografki, często walczące z własnymi dziećmi o to, by zatrzymały się na chwile, by mogłyśmy zrobić im zdjęcie nieporuszone, możemy zrozumieć, dlaczego fotografia dziecięca nie była tak popularna w  tamtych czasach?

Oto przepisy od Lewisa Carrolla na zdjęcia nieporuszone w sytuacjach, kiedy długiego czasu naświetlania nie da się uniknąć:

1. Carroll często robił zdjęcia dzieciom po aktywnej zabawie, kiedy były już trochę zmęczone i wzrastało prawdopodobieństwo tego, że będą spokojne i rozluźnione.

Grace Denman po grze w krokieta (1864)

Constance i Mary Ellison po grze w krykieta (1862)

2. Ustawiał modeli w stabilnej i wygodnej pozycji, szczególnie zwracając uwagę na pozycję rąk i głowy, a na to miał wiele sposobów:

Alice Liddell (1858)

Angus Douglas (1863)

Amy Hughes (1863)

Katie Brine (1866)

Xie Kitchin (1874)

3. Na zdjęciach grupowych Lewisa Carrolla modele często przytulają się do siebie. Po pierwsze, to zmniejszało ryzyko poruszania się, a po drugie pokazywało  na zdjęciu naturalne rodzinne więzi, miłość, troskliwość, przywiązanie się do siebie.

Florence i Ellen Terry (1875)

Bertram i Leonard Rogersy (1866)

Trzy dziewczynki (1857)

W byciu fotografem dziecięcym Lewisowi bardzo pomagała jego niezwykła umiejętność znalezienia wspólnego języka z jego małymi modelami. Przychodził do dzieci nie tylko jako fotograf, ale i jako przyjaciel. Rozmawiał z nimi, wymyślał zabawne i dziwne historie i opowieści. Właśnie podczas takich rozmów pojawiła się bajka o „Alicji w Krainie Czarów” i to mała modelka i muza Lewisa – Alice Liddell – namówiła go, żeby zapisał tę historię dla niej. Później prawdziwa Alice opowiadała w swoich wspomnieniach (w moim wolnym tłumaczeniu):
„Kiedy byliśmy rozbawieni jego opowiadaniami – a zdawało nam się, że miał nieskończony zapas fantastycznych opowieści  –potrafił zrobić zdjęcia jeszcze zanim mijał odpowiedni nastrój. A więc bycie fotografowanymi było dla nas radością, a nie pokutą,  jak dla większości dzieci.”
I jeszcze jedno wspomnienie innej małej modelki – Dymphny Ellis:
„Lewis Carroll… przyjechał do naszego miasta by fotografować dzieci. Nie miałam wątpliwości, że byłam ‘ulubioną modelką’. Każde dziecko, fotografowane przez niego czuło się tak… Płakaliśmy, kiedy  odjechał. Byliśmy z nim zupełnie nieustraszone. Czuliśmy, że był jednym z nas  i był po naszej stronie przeciwko wszystkim dorosłym.”
Co tu jeszcze można dodać? Te słowa mówią same za siebie i nie może być dla fotografa cenniejszego uznania, niż uznanie ludzi,  z którymi pracuje.

Tym pozytywnym akcentem  zakończę dzisiejszą lekcję, prowadzoną przez Lewisa Carrolla i przeze mnie – Waszą Adenalinkę. Mam nadzieję, że bezcenne doświadczenie naszego dzisiejszego gościa w świecie fotografii dziecięcej posłuży Wam dobrym przykładem, zainspiruje i niedługo zobaczymy wiele nowych pięknych zdjęć Waszych dzieci.

Na koniec przyjrzyjcie się pracom  fotografki Polixeni Papapetrou z serji „Wonderland 2004” i „Dreamchild 2003” tutaj: http://polixenipapapetrou.net/index.php

Serdecznie pozdrawiam,
Alinka-Adenalinka

Historia kilku fotografii: Bez patrzenia w wizjer

Mam  pomysł na nowy kadr, jestem podekscytowana, nie mogę doczekać się, aż ten pomysł zrealizuję. Wertuję strony internetowe cała w skowronkach, zaglądam na kolejnego, ulubionego bloga, a tam: Jest! …mój pomysł. I emocje opadają… to przecież miał być mój pomysł.

Macie pewnie takie dni kiedy myślicie, że w fotografii chyba już wszystko zostało pokazane. Zastanawiacie się czy uda się Wam wymyślić coś nowego… Chwile zwątpienia? Znudzenia?
W takie dni zbierzcie ekipę koleżanek, kolegów, matek z dziećmi albo i samotnych. Idźcie do miasta, spacerujcie, gadajcie, usiądźcie przy kawie…  a Wy, drogie Mamy – Fotografki róbcie zdjęcia! Ale nie zwykłe zdjęcia. Róbcie zdjęcia nie patrząc w obiektyw. Zróbcie ich 100 albo lepiej 1000 i może uda Wam się wybrać spośród nich dwa, a może tylko jedno, ale wierzcie mi – będzie wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju.
Przedstawiam Wam Instruktorki Akademii, które uchwyciłam w kadr nie patrząc w obiektyw:”

Iza, Justyna (Tina) oraz Monika ( Niccada)

Iza (IzaF)

Iza (IZAF)

Justyna ( Tina)

Monika (Nadinka), Iza, Agnieszka (Kumoszka)  i Monika

Monika (Nadinka), Iza, Agnieszka ( Kumoszkia) oraz Monika i Michał

Monika

——————————————————————————

Karolina Wawrzyniak (green69) - Instruktorka kursu “Sekrety fotografowania emocji”.

Fotograf DeSoleil Photography, Super-Mama Akademii i Fotograf Dziecięcy działający w Iralndii. Fotograf wyjątkowy pod względem ilości emocji, które potrafi ująć w kadrach.

Prezentacja zdjęć instruktorki

Inspiracje sprzed lat: Spotkanie z fotografem z Krainy Czarów cz. I

Drogie Mamy,

Mam na imię Alina, niektóre z Was znają mnie z kursów Akademii Fotografii Dziecięcej jako Adenalinkę. Chcę zadać Wam dzisiaj parę pytań, a mianowicie: “Dlaczego warto studentkom fotografii dziecięcej studiować historię fotografii?”, “Czego można się nauczyć od fotografów z przeszłości?” “Co mogą podpowiedzieć nam, fotografom wieku XXI, zdjęcia zrobione ponad 150 lat temu?”.

Z wielką przyjemnością zapraszam na pierwsze spotkanie z “gościem” z przeszłości, który odpowie na te pytania… Charles Lutwidge Dodgson, bardziej znany pod pseudonimem Lewis Carroll.

Tak, Tak… to jest pisarz światowej sławy i autor przygód “Alicji w Krainie Czarów”. Mało kto wie, że, będąc jeszcze w młodym wieku, Lewis Carroll na tyle zakochał się w fotografii, która w połowie XIX wieku stała się bardziej dostępna fotografom-amatorom, że mając 24 lata, zdecydował się na to, by samemu stać się fotografem.

Swoją karierę fotografa Carroll, jak i większość z nas, zaczął od robienia zdjęć swojej rodzinie i przyjaciołom, później przyjaciołom swoich przyjaciół aż w końcu zdobył popularność i wśród jego klientów pojawiły się już znane i sławne osobowości. Jednak spośród około 3000 zdjęć zrobionych przez Lewisa Carrolla w ciągu 22 lat jego fotograficznej kariery, ponad połowa należała do tematyki dziecięcej, gdyż jego ulubionymi modelami zawsze były dzieci. Dlatego właśnie Lewis Carroll ma prawo nazywać się jednym z pierwszych fotografów dziecięcych.

Sama fotografia pojawiła się i zaczęła się rozwijać właśnie w czasach Lewisa Carrolla, w epokę wiktoriańską (1830-1900), Carroll z pasją interesował się sztuką, często odwiedzał muzea i galerie, przyjaźnił się z innymi fotografami, ale zamiast tego, by dążyć wspólną drogą, wybrał swoją własną.

On doceniał takie wiktoriańskie wartości jak niewinność, piękno, wrażliwość, i robiąc zdjęcia dzieciom pokazywał ich bez dodatkowych i niepotrzebnych upiększeń, bo uważał, że dzieci już same w sobie są niewinni, piękne i wrażliwe. On rzadko używał dodatkowych gadżetów, wystarczały mu zazwyczaj krzesło czy sofa; prawie wszystkie jego zdjęcia zrobione są na naturalnym prostym tle, bo to dzieci są najważniejsze i nic nie może odwracać od nich uwagi.

Alice Liddell (1858)

Beatrice Henley (1862)

Effie Millais (1865)

Alice Constance Westmacott (1864)

Ale czasami Carroll Lewis stylizował i urządzał teatr dla dzieci w swoim studio. Często dzieci były bezpośrednio zaangażowane w organizację takich foto-sesji. Wyobrażam sobie ile było przy tym zabawy! Te zdjęcia i teraz opowiadają nam historie o księżniczkach, dalekich krajach i niesamowitych przygodach.

Lorina i Alice Liddell jako chińskie dziewczyny (1860)

Lily Gray jako akrobata (1876)

Brook Kitchin jako Święty Grzegorz (1875)

Święty Grzegorz i smok (1875)

Ucieczka, Alice Jane Donkin (1862)

Te fotografie były zrobione w XIX wieku, ale udało mi się zweryfikować prawie każde zdjęcie, podając datę, nazwę i imiona modeli. Wszystko dlatego, że Lewis Carroll dość precyzyjnie zapisywał informację o każdej sesji zdjęciowej i każdym zdjęciu w swoich dziennikach (jak dziś robi się w blogach). Oprócz tego, ze swoich zdjęć, wiele z których są podpisane przez dzieci-modeli, on utworzył kilka albumów, które często zabierał ze sobą do klientów, aby zaprezentować wachlarz swoich możliwości. Nie wszystko to przetrwało, ale, to, co zostało i tak przekazuje dużo wiedzy o fotografii Lewisa Carrolla. Cztery z tych albumów można zobaczyć na stronie biblioteki Uniwersytetu Princeton: http://libweb2.princeton.edu/rbsc2/portfolio/lc-all-list.html.

W wieku XIX technologia robienia zdjęć była znacznie trudniejsza niż teraz, chociażby dlatego, że czas naświetlania przy robieniu zdjęć trwał kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt minut w zależności od ilości światła i pory roku. Kto jak nie my, Mamy-fotografki, niejeden raz walczące z własnymi dziećmi o to, by zatrzymali się na chwile, by mogłyśmy zrobić im zdjęcie nieporuszone, możemy zrozumieć, dlaczego fotografia dziecięca nie była tak popularna w tamtych czasach? Ale jednak, byli wtedy bohaterze, jak Lewis Carroll, którzy przyjęli wyzwanie i znaleźli sposób na zatrzymanie małych Perpetuum mobile na miejscu.

Już za tydzień kilka przepisów  Lewisa Carrolla na zdjęcia nieporuszone w sytuacjach, kiedy długiego czasu naświetlania nie da się uniknąć.

Pozdrawiam,

Adenalinka

W poszukiwaniu pomysłów na kadry. O inspirujących miejscach w Akademii

Podczas trwania kursu Wprowadzenia do fotografii, jedna z Mam zadała
mi  pytanie gdzie ma szukać inspiracji?
Zastanawiałam się czym ma się w swoich poszukiwaniach sugerować.
Odpowiedź wcale nie jest taka oczywista. Wiadomo, że najlepiej jest czerpać wzorce od najlepszych. Takie sławy fotograficzne jak Henry Cartier – Bresson lub Brassai  od dawna byli inspiracjami dla fotografów, zarówno tych początkujących jak i profesjonalnych.Pytanie tylko czy dla Mam znajdujących się na samym początku swojej fotograficznej przygody?
Mama, która zadała mi to pytanie rozwiała moje wątpliwości. Przeglądając fora wewnątrz Akademii trafiła w jedno szczególne miejsce, które jak przyznało jeszcze kilka innych Mam z kursu , stało się dla nich inspirujące.

Projekt 52

Jest to wyjątkowe miejsce, którego inicjatorką była Maggie, nasza skarbnica pomysłów teraz już instruktorka Akademii.
Sam projekt istnieje już od dawna w przestrzeni internetowej, jednak w Akademii ewoluował i dzieje się tak do dzisiaj.  Mamy się zmieniają, do projektu przyłączają się nowe osoby, jednak idea pozostaje ta sama.
Raz w tygodniu każda z osób biorących udział w projekcie, dodaje nowe zdjęcia zgodne z wcześniej ustaloną tematyką. Każda Mama wnosi swoje pomysły, punkt widzenia oraz unikalny styl, dzięki czemu prace osób biorących udział w projekcie stają się wyjątkowe.
Jest to miejsce gdzie czujemy się równe bez względu na to, na jakim etapie swojej drogi fotograficznej jesteśmy.
To wspaniałe, że nie tylko wielcy fotograficy mogą stać się inspiracją, ale to właśnie my Mamy wzajemnie się motywujemy  stając się przykładem dla innych w szczególności tych osób, które dopiero odkrywają swoją przygodę z fotografią.
Oto tylko kilka  kilka kadrów, które mogą służyć jako inspiracje .

Temat ” Pożegnanie”

Autorka: Ruda

Autorka: Magdalena

Temat ” Małe jest piękne”

Autorka: glizdka

Autorka:  justysia

Temat ” Spokój”

Autorka: annann

Temat “Anielsko/ Diabelsko”

Autorka  MAGGIE

Temat ” Wielkie plany”

Autorka: Pujćka

Temat ” Całuśnie”

Autorka:  lenusiab

——————————————————————————

Justyna Garczyk-Kleszcz (Tina) - Instruktorka kursu “Wprowadzenie do fotografii dla Mam”. Fotograf dziecięcy, Super- Mama Akademii Fotografii dziecięcej.Fotografią zajmuje się już od kilku lat, jednak prawdziwą pasję do fotografowania dzieci odkryła po przyjściu na świat synka.

Prezentacja zdjęć instruktorki

Akademia Fotografii Dziecięcej wprowadza migające reklamy

Drogie Mamy,

chcielibyśmy, aby Klub Mam Akademii był miejscem wyjątkowym. Od samego początku powstania portalu poszukujemy rozwiązań, które sprawią, aby ten ideał stał się rzeczywistością. Z drugiej strony  nie dało się nie zwrócić uwagi na fakt, że na stronach Akademii zawsze czegoś brakowało. Czego?

To chyba oczywiste: reklam.

Chociaż późno to… chyba nigdy za późno –  postanowiliśmy ten błąd naprawić, naprawić z nawiązką.

Więcej na ten temat powie Kasia:

“Chcielibyśmy naprawdę wypełnić serwis reklamami. To element, który towarzyszy nam wszędzie: w gazetach, radiu, telewizji i kiedy przestają wypełniać nasz umysł swoim merytorycznym przekazem czujemy się nieswojo. Dobra wiadomość jest taka, że  od poniedziałku zaprezentujemy od razu na stronach nie tylko reklamy tekstowe ale i bannery oraz filmiki – wszystko w najbardziej widocznych dla Mam miejscach, ale o tym powie może Michał…”

Michał Węgrzynowski (szef zespołu technicznego portalu):

“Długo zastanawialiśmy się w jaki sposób wykorzystać dostępną technologię, aby reklamy naprawdę zaistniały w Akademii. Teraz, z punktu widzenia czasu wydaje się to proste i oczywiste. Reklamy tekstowe będziemy wstawiać bezpośrednio do treści postów instruktorów, losowo między zdaniami. To takie naturalne i prawdziwe. Jeżeli chodzi o bannery – tu, wydaje nam się, wychodzimy nieco przed szereg (i mamy nadzieję, że pomysł “podłapią” inni liderzy reklamy na Świecie): loga reklamodawców będziemy nakładać na zdjęcia wykonane przez instruktorów.

Co jeszcze? Na pewno animacja. Animacja to  nowe hasło w reklamie. Aby jednak nie obciążać komputerów – animacje w reklamach ograniczymy do efektu migania. ”

Z nieformalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że to nie koniec innowacji. Zespół Akademii już pracuje nad efektami dźwiękowymi w tym reklamami migająco-buczącymi.

Przyszłość jest świetlana :)

Pozdrowienia i miłej niedzieli

Zespół Akademii Fotografii Dziecięcej

T a g i